lip 14 2003

4 dni z zycia wybranca


Komentarze: 0

Zaczelo sie od wyjazdu do koszalina i mielna..... bylo calkiem sympatycznie. Fajna  woda w morzu i wogole... Pikny zachod slonca- tylko ze nie bylo Trinity. Szkoda bo to juz by byla pelnia szczescia. No wiec popluskalem sie, podjadlem, poszalelismy a na drugi dzien error- bycze fale i czerwona flaga. Ale co to dla Wybranca. Zaczelismy szalec jak serferzy tylko ze ratownikowi sie nie spodobalo bo nas zniszczyl... :).

Podroz powrotna byla troche mniej szczesliwa. Mielismy mala kraksa- nie kazdy ma refleks i koordynacje Neo :(. I to nam zepsulo humor na cala sobotei niedziele... Konkludujac wyjazdu nie moge zaliczyc jako do konca udany :).

W niedziele wybralem sie na spacerek z Trninity- nie widzielismy sie ponad 2 dni :(. Zostawilismy w parku slad dla potomnych.... :) Ale pomimo tego i tak strasznie mi jej brakowalo.....

A wracajac z parku znowu error. Zaczepily mnie jakies 2 kobialki ktore rzucaly sie w oczy jak "women in the red dress".... Tylko ze z twarzy bardziej jak wyscigowki. Ale tak czy tak "wartosci swej w pelni swiadomy" zapodalem usmiech numer 10 i odszedlem. Widocznie nie jest jeszcze ze mna tak strasznie. Sa na swiecie desperatki ktore rzucilybysie na takiego chudego schizola jak ja :)................ Tym optymistycznym akcentem zakonczymy dzisiejsze spotkanie...

sprewell : :
Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz